Przygoda z tłumaczami kabinowymi i konferencją na żywo

Praca w telewizji bywa czasami na prawdę męcząca. Na dodatek każde zadanie jest inne i czasami trzeba wykazać się ogromną kreatywnością. Ja na swoim stanowisku pracy praktycznie zajmowałem się wszystkim. Każdy miał inny problem, a ja starałem się go rozwiązać najlepiej jak potrafię.

Poszukiwałem tłumaczeń kabinowych 

tłumaczenia kabinowePewnego dnia zostałem poproszony na rozmowę z samym koordynatorem. Okazało się, że mamy emitować ważną konferencję z zagranicy. Nasza stacja tego dnia miała przyciągnąć sporo widzów dlatego wszystko musiało być zapięte na ostatni guzik. Takie wydarzenia zawsze były pewnego rodzaju wyzwaniem dlatego staraliśmy się je wykonać jak najlepiej. Na spotkaniu mieli pojawić się politycy z Hiszpanii, Włoch oraz Anglii. W takim wypadku musiałem poszukać bardzo dobrej agencji tłumaczeń, która podjęłaby się tego wyzwania. Po skontaktowaniu się z takim miejscem dowiedziałem się, że takie tłumaczenia kabinowe są na prawdę trudne. Dodatkowo do takich zadań są potrzebni najlepsi tłumacze. Jednak każdy z nich musiał mieć swoje zastępstwo, ponieważ łatwo było w dalszym czasie o błąd. Okazało się, że dopiero trzecia agencja do której trafiłem zgodziła się na udział w transmisji. Każdy bał się presji kamer i nie chciał zepsuć reputacji swojej firmy. Nawet solidne wynagrodzenie nie zdołało zachęcić pracowników. Wcześniej nie wiedziałem, że tłumaczenie kabinowe może być aż tak wielkim wyzwaniem i okazać się bardzo trudną czynnością. Na szczęście znalazła się firma, która zgodziła się na tłumaczenie na żywo.

W pewnym momencie bałem się, że nie będę mógł znaleźć żadnych chętnych. Jednak musiałem zapewnić im odpowiednie warunki do pracy. Każdy z tłumaczy musiał mieć zapewnioną ciszę oraz spokój. Nie było mowy o narażeniu ich na jakieś hałasy.